>> niedziela, 22 marca 2009 19:46:05
pojawiam sie.
powoli. b. powoli.
i dostrzegam sie.
Pani M. Gzywa
komentarze [0]Poje.bany Antoś wcale nie wlazł do głowy bez powodu. >> piątek, 26 września 2008 19:08:54
a no, kur.wa, jestem.
tak wyszło, że dostałam niewielkiego kopniaka i ostre zapotrzebowanie na napisanie tego oto poniższego tekstu.
Nie, podpowiem, iż nie jest to pieprzony wiersz, jakich pełno na okolicznych blogach.
I
Nie, nie jest to też żadne opowiadanie czy anegdota.
Są to po prostu literki posklejane w słowa, nie dające się nawet nazwać własnymi myślami.
Zaczęło się od tego, że uznałam, że świat jest brzydki, a bo jest.
Później dodałam, że trochę trudno w nim siedzieć, tak na dłuższą metę i postanowiłam, ot tak, wyjść.
W Y S Z Ł A M.
Ponownie zabłądziłam. Bywa.
Jak już po prostu ma się czegoś dość, to się idzie wszędzie, byle jak najdalej od niepożądanego bodźca, a szkoda.
Bo tymże własnie bodźcem dla mnie jest NORMALNOŚĆ.
Nie, nie mówię tu właśnie o dziwnych, nienaturalnych zachowaniach w miejscach publicznych, bo takie zdają się zbyt.
Wyjaśnię.
Z czystego upodobania wymyśliłam sobie chłopca. Ów młodzieniec jest obiektem mego zainteresowania i, tak jak kiedyś zafascynowałam się na krótszy czas R E A L N Y M chłopcem ze szkoły, tak teraz oddałam całą swoją duszę je.bniętej imaginacji zwanej po prostu Antkiem.
Wtajemniczę, iż Antek jest basistą i tyle.
i wszystko trzymałoby sie kupy, żyłabym w tym pieprzonym świecie urojeń z narysowanym chłopcem, może nawet zdarzyłoby mi się mieć z nim dziecko, a jak. Mam ołówek, papier i kredki. Narysowałabym nam nawet willę nad morzen, gdybym odczuła taką potrzebę..
Wracając, wszystko podążałoby tym swoim swoistym biegiem, aż tu pewnego dzisiejszego dnia:
ŁuuP.
Tak tak.
Widzę Antka w busie.
I niby ja miewam urojenia? Czysty zbieg okoliczności, że wpadł mi do głowy chłopiec mieszkający kilka przystanków dalej, a bo co?
i tylko boli, że ja go znam, a on mnie nie.
ach, Bywa, bywa.
i tyle, z mojej urojonej fascynacji..
teraz stała się ona rzeczywistą i jak najbardziej odczuwalną.
Trzeba z tym skończyć..
za tydzień nie ma mowy, jadę tym samym busem.
no i poza tym czas na bierzmowanie. Cóż, przyjaźń na całe życie z reguły okazje się złudzeniem. Czas rozstań bywa smutny, ale nie dziś.
Po prostu.. Odejdź, diable.
Pani M. Gzywa
komentarze [0] >> niedziela, 18 maja 2008 10:39:07
Odechciało mi się. O.
Pani M. Gzywa
komentarze [2]Taka prawda. Kup mi walec i wiaderko. >> piątek, 11 kwietnia 2008 18:04:16
No bo chyba przyszłam i popatrzę chwilę.
Tu.
A wiele się zmieniło. Nie uważasz?
Nie-sądzę... Nie ja.
Wiesz, patrzę rano w lustro i - tak, jestem bogiem.
Tak dłużej nie może być.
Bo gdy czytam kolejną wizję tego scenariusza mam nieodparte wrażenie, że robię z kogoś idiotę.
I czy to może być prawda, że staję się nieciekawą egocentryczką?
No nie wiem.
No nawet nie bardzo
I chyba wsiądę w pociąg i pojadę za nim.
Albo nie.
Tak… czasem jestem zbyt naiwna.
Bo Ty.
Zgubiona kartka
z kalendarza wyrwana
Myśli ułożone
Równe, jak film.
Tocząc się duktem uśmiechu widzisz Mnie.
Czy...
Czy to nie ta bajka?
Chyba.
Bo co niby robię jA w twoim świecie.
Jak listy kierowane do tego bOGA.
Bez istotnej odpowiedzi.
A psik!
To uczulenie na twoje cholerne spojrzenie.
Tu i Tam.
I wszystko już wiesz.
Mmmm..
śniąca się rzeczywistość
wyssana z palca
Pani M. Gzywa
komentarze [13]W cholerę To. Jak dzikie motyle na patyku. >> czwartek, 17 stycznia 2008 20:22:56
Poczucie wieczności
Jak głuchy głos kościelnego dzwonu
Na cmentarzu
Koślawa droga przemierzona bosą - złotą ciżemką
Posyłaj Mnie do Piekła.
W wieczności.
Żebym nigdy nie zapomniała smaku swego Dzieciństwa.
Słoneczne owoce na skraju rozpaczy.
Skuś się.
Nalegam.
*I*
---- <- MOJA WŁASNA zANIEMOWA.
I te Parszywe myśli, spod pierzyny.
Nic bardziej mylnego.
Czy to nie Ironia? No spójrz tylko:
Chyba czas na odrobinę.
Herbaty
O spóżnonej porze
Lejącej się krzywo do dziurawej szklanki.
Euforia zżerająca mnie od środka.
Reaktywacja sennego marzenia.
Ach.
Ironia wypływająca z rozmowy. W której tylko ja nie wiem co mam na myśli.
Zakochałam się w Strachu na Wróble. Bo tylko on proponował mi Wszystko - bez Zobowiązań.
Moja miłość do Słomianego Pana z każdym dniem rośnie, tylko że On sobie poszedł.
W
C
H
O
L
E
R
Ę!
A Pfe,
->Aj.
Boli
Przestań nakłuwać mnie złamaną kredką.
Bo kiedyś wszystko się urwie.
I chyba.
Chyba mam ochotę ją zatemperować.
W twoim pustym oczodole.
A niech tam!
Wracam do domu.
Z Kurw.ą w kieszeni.
I jej pretensjonalnym wzrokiem
Zamkniętym w hermetycznym pudełku
Oj, opuszczasz się Marto, opuszczasz
WcAlE SiĘ NiE BoJę JuTrA.
Ehe.
Jak Dzikie Motyle.
Na patyku.
Pani M. Gzywa
komentarze [13]Love love lewa półkula. >> piątek, 28 grudnia 2007 23:31:27
Mało dobry dzisiaj dzień.
A świąt nie lubię.
Za tą atmosferę życzliwą między ludźmi,
Za te wyjazdy do rodziny,
Za głupie życzenia i "szczere" rozmowy.
Nie lubię świąt.
I w oczach mam pogardę dla tego całego świata.
Dla ciebie.
Żal mi tych nieprzespanych dni.
I deszczowych nocy.
Więc ja.
Taka narcystyczna...
Panna Narcyzka.
Co wieczór klękam i modlę się.
"Żeby nie było jutra"
"Żeby nie zadzwonił już nigdy budzik"
Żeby wszystko Diabli wzięli.
Ale nawet oni,
Nawet ci sympatyczni dżentelmeni
Nie są w stanie spełnić choćby jednego mojego życzenia.
Dlaczego?
Mało istotne.
Brak entuzjazmu.
Brak agresji.
Brak emocji.
Brak myśli.
Wiatr w głowie.
A Nuda zaplata mi warkocze.
I na siłę zacznę śpiewać ci o moim urojonym kochaniu.
Bo go nie ma.
Bo nie ma nic w takiej próżni prócz Urojenia.
Choć u mnie nie ma nawet próżni.
Wyrzuciłam ją za blok.
A tak z Nikąd, to
Rozwinięta prawa półkula mózgu daje się we znaki.
Lewa natomiast wielkości ziarnka piasku.
Roślina.
Ja grzeszę wyobraźnią.
Ona wychodzi mi zza ucha
Jak niesforny kosmyk.
I kłania się ludziom na dowidzenia.
Bo mało kto ma jeszcze ochotę na rozmowę.
Bynajmniej nie ja.
Mnie się już nie da pomóc.
Love love.
Hipochondryczka.
Pani M. Gzywa
komentarze [20]Stay, Stay Away. >> poniedziałek, 10 grudnia 2007 17:19:00
Więc ja... jestem Mart.
Taka niezwyczajna.
Lepsza?
Jak myślisz.
Czy jestem lepsza od CIEBIE?
Zastanów się...
Bo irytuje mnie całe podejście do świata i tego pieprzonego życia.
Mam zły humor?
Myślisz?
Nie.
Teraz myślę trzeźwo.
Bo upijałam się szczęściem, tanim.
Najtańszym, jakie było dostępne.
Zabawne....
Wczoraj wytrzeźwiałam.
Mimo wszystkiego.
Nie pójdę na odwyk.
Nie potrafię żyć za murami.
Ja po prostu jestem...........
Nie mam Chęci.
STAY AWAY
Już!
Pani M. Gzywa
komentarze [5]Kici Kici... Pfeh. >> czwartek, 6 grudnia 2007 22:14:30
Z workiem na plecach pełnym Goryczy.
Kupuję dwa grzyby.
W barszcz.
A?
Kici Kici.
Kuszę Zło zza szafy.
Zakurzone.
Nie w porę.
Tak na Dowidzenia.
I Tu.
Drewniana kasetka na nadgryzionej Czasem toaletce.
Fotografia Panny Ciekawskiej.
Śmietankowa krówka z porcelany.
Taka.
Taka bez jednego oka.
Na przekór.
Bo czasem tylko Tyle brakuje do szczęścia.
Mhm.
Pani M. Gzywa
komentarze [1]Dobry Potwór nie jest zły. Na przekór. >> piątek, 23 listopada 2007 21:35:56
Dzień Dobry.
Mieszkam w krzywym zwierciadle.
Z uśmiechem pluszowego misia.
Handluję zużytymi ludźmi.
Takimi
Z Nikąd.
Po prostu.
Używanymi.
Startymi
Jak buty
Na nogach Biedy przy szosie.
Bo tak naprawdę Wszyscy są Głupcami.
Nie Ja
I
Nie ty.
Wszyscy.
Tacy jak Teraz,
Milczący i dziwnie pogodni.
Czczący koślawy obraz wyimaginowanego bożka.
Pana Bożka.
Dla zabawy.
Dla radości.
Dla poczucia.
Wszystkiego.
A
I Herbata z liściem mięty.
Hm.
Nadpita już nieco,
Bo stoi od rana.
A wielu ludzi tędy się chadza.
Tylko.
I czasem zdarza mi się porozmawiać tak z Tobą.
Tak prywatnie.
Ale czasem.
Bo to nie jest tak jak ja myślę.
A szkoda.
Bo to tylko taki Pan Niepozór.
On siedzi na dachu wznosząc modły do swego boga.
Czai się.
Na ciebie.
Mnie już zna.
I?
Nic.
Na przekór.
Tobie.
Bo ja wiem co jest dalej.
To mój świat.
Ty tylko korzystasz.
Jak taka urocza Pijawka.
Fałszywy uśmiech i życzliwe spojrzenie.
A w głowie mieszka Belzebub.
Albo jego cień.
Z mojego własnego Tu.
Och!
Pan Zimno.
Taki wesoły jegomość.
Z głową w meloniku i połatanym płaszczu.
Wieczny przyjaciel z zamrożonymi ustami i krzywym uśmiechem.
Taki nawet na całą śmierć.
Gdy zabraknie.
Czegokolwiek.
Pan Zimno zajdzie wieczorem na kawę.
Tak. Na kawę z puszystą śmietanką.
Bez cukru.
Nie trzeba więcej słodyczy,
Jak płaczesz.
Hm. Powie. Nie pal w kominku. Nie ma słońca, idzie noc.
A ty wtedy zdziwiona
Spytasz z niepewnością: Słucham?
Powtórzy.
Nie ma słońca, idzie noc, więc nie pal w kominku. - a po chwili
Wyciągnie skostniałe dłonie.
I przyklei taki sztuczny uśmiech na twarz.
Taki od serca.
Jak plaster na zabliźnioną ranę.
Bo nigdy nie jest za późno.
Wiedz.
Zgwałcony Potwór
Spod łóżka.
Pani M. Gzywa
komentarze [19]Okradli mnie. Z płyt. Własnych. Milczenie. bajucha Z Końca Świata. >> sobota, 17 listopada 2007 18:24:02
Eh. Znów to samo.
Taka totalna pani Głupota.
Zagląda mi w Okno.
To nie Przypadek.
On mieszka po drugiej stronie.
Pije wrzącą wodę ze szczyptą Melisy.
Na uspokojenie
Hm...
Ktoś okradł mnie z płyt.
Wielorakich.
Fajne, nie? Takie Hm.
Inne Słowo.
Moje.
Zaraz się znajdzie.
Przyjdzie z łopatą i wyrwaną kartką.
Nieestetycznie.
Z przeterminowanego kalendarza.
Przyjdzie. Powie "Dzień dobry".
Z Rumieńcem za plecami podniesie wysoko brwi.
Zgubiło się.
Ja przygryzę wargi i się odwrócę.
Szkoda czasu na słowa.
Nie trafiają do ludzi.
Nie do tych właściwych.
Po chwili zastanowienia wrócę się.
Obejmę ramieniem i nazwę je.
NIESZCZĘŚCIE.
Może chwilę zostaniesz?
Może.
Może.
Może jednak nie.
Ono pójdzie dalej.
Zostanie Rumieniec.
Wieczny przyjaciel Wstydu.
Mieszkają Tam.
Tam gdzie nie zachodzi słońce.
Wszystko tam widać.
Moje i Ich.
I to specjalnie Czasem łypnie na cię wielka litera.
Czasem jednak nie.
Bo Czasem jest nieprzewidywalne.
Czasem się uśmiecha, a Czasem płacze.
Czasem jest takie.
Takie.
Takie własne.
Jak ta Refleksja.
Siedzi, ot tak.
Zajada ciasteczka z czekoladą i patrzy zdumiona.
Na palce śmigające po klawiaturze.
Ot tak.
Zafascynowana własnym aromatem.
Zza ściany.
NieWszystko da się zrozumieć.
Da.
Bo to NieWszystko człapie do każdego.
Łasi się. Do obdartych kolan.
Gdy na nie spojrzysz, czmycha na strych.
Ale da się zrozumieć. Da.
To Bajka.
Bajka na kurzych łapach.
Bajka o śpiącym królewiczu i pięknej czarownicy.
Bajka o najrealniejszym ze światów.
O Rzeczywistości.
Ona czasem się wygłupia.
Ale to nic.
Nic.
Bo to tylko zabawa.
Wiem.
Ja i Ty.
Ja. Ile w tym egoizmu.
Ty. Jak wiele w tym troski.
Patrz!
Nie ma.
Nie ma ciebie, więc nie ma troski.
Jestem ja.
I egoizm.
Czasem pogadamy, jak teraz.
O przygarniętym niegdyś Nieszczęściu.
Taka zielona peleryna.
Zamajaczyła na tle złotych liści.
To nie ja.
To nie on.
Więc kto?
Głupi chłopcze.
Wydaje się.
Przesyłam trochę deszczu i trzy ślady na plaży.
Jak tamtej grudniowej nocy...
Pani M. Gzywa
komentarze [8] >> niedziela, 11 listopada 2007 17:54:50
PFEH. Taka dupa jakaś. Tylko mnie się zdaje?
Szkoła mnie dobija w dodatku się okazuje. Co?
Okazuje się wiele. Na przykład, że jest coraz gorzej.
Nowe plany, nowe zadania i nowe perspektywy.
Nie podoba się.
Nie tak.
Kupisz mi siekierę? Będę wdzięczna.
Dziś tylko.
Mam wrażenie, że to zasrane życie się na mnie uwzięło.
Tak.
Tak właśnie jest. Zaczynam się podnosić, a ono wyskakuje mi z podstawioną nogą.
Mogę iść i łudzić się jak zwykle, że ominę ją.
Mogę stać w miejscu, cofnąć się.
To dupa i to dupa.
Pomocy?
Chcę zacząć coś trenować.
Głupio?
Mi też.
Wydaje się, że mam dość chaotyczne wypowiedzi.
Wydaje się.
Wydaje sie.
Wydaje się.
Wydaje się.
Dupa.
Heh, dowcip na poziomie. Co to? To dowcip dwojaki:
- w moim wykonaniu: Nikt nie rozumie, nawet ja się nie śmieję.
- w wykonaniu Inteligencji Polskiej: wszyscy sie śmieją, tylko nie ja.
Nie ten poziom.
Składam sobie kondolencje.
Tak mi przykro...
Słonko poszło spać...
... 100 lat temu.
Pani M. Gzywa
komentarze [7]... >> niedziela, 22 lipica 2007 01:01:32
No taaak…. Długo mnie nie było? Owszem owszem, ale po co miałam pisać takie nonsensy jak teraz? Notka utworzona jest w chwili mojej bezsilności. Wobec czego?
LUDZKIEJ GŁUPOTY
Tak. Nie dość ze kłamią, to jeszcze nie grzeszą inteligencją – moje otoczenie. Wróciłam z nad jeziora i stwierdzam, że nie jest gorzej niż było. Wszyscy wszystko lepiej wiedzą, ale każdy ma inne zdanie. Każdy pomaga każdemu, ale tylko on na tym korzysta. Więc co ja mam robić?
WTOPIĆ SIĘ W TŁUM albo WYJŚĆ - gdziekolwiek.
To drugie bardziej mi się podoba, bo z moim charakterem długo w tłumie nie pozostanę. Jak tylko wskażecie mi drogę do „gdziekolwiek” albo na ulicę „Nie-dla-mnie” to pójdę sobie.
Zresztą wakacje się kończą i zacznie się szkoła. SZKLANKA JEST PÓŁPUSTA nie półpełna. Nie wierzycie? To już nie mój problem.
Ten miesiąc był prawie niebezpieczny. Już trzy razy miałam okazje do wywalenia się na Korsarzu, ale Bóg zabrał mi tę przyjemność. Łódka stanęła pionowo na burcie i powróciła znów do poziomu. Psy też nie chciały mnie pogryźć, a koń o dziwo nie zrzucił mnie ze swojego grzbietu. Podsumowanie – NUDA. Nie, żebym narzekała, skąd… brak ludzi, z którymi można pogadać o wszystkim i o niczym.
„A te dni ciszy które dzielą nas
podpowiadają mi złe obrazy
muszę to przespać przeczekać
przeczekać trzeba mi
a jutro znowu pójdziemy nad rzekę”
Pójść nad rzekę? Chętnie, ale SAMA. Nie ma tej drugiej połówki… nie ma na nią miejsca w mojej chorej psychice, która na co dzień, kiedy tylko otwieram oczy… próbuje mi wmówić, że to życie jest NORMALNE – gówno prawda!
jA
PS optymistyczny akcent na koniec:
Mąż został wezwany do szpitala, bo jego żona miała
wypadek samochodowy. Zdenerwowany czeka na lekarza, wreszcie lekarz
się pojawia ze współczującą miną.
- I co?! Co z nią, panie doktorze
-Cóż...Żyje. To jest dobra wiadomość. Ale są i złe: żona, niestety będzie musiała przejść skomplikowany zabieg, którego NFZ nie refunduje. Koszt: 25tys. złotych.
Oczywiście, oczywiście - na to maż.
- Potem potrzebna jej będzie rehabilitacja. NFZ nie refunduje. Koszt ok. 5 tys. miesięcznie.
Tak, tak... - kiwa głową mąż.
- Konieczny będzie pobyt w sanatorium, które zajmuje się tego typu urazami, plus ta rehabilitacja cały czas. NFZ nie refunduje...Koszt sanatorium- 10tysięcy...
- Boże...
- Tak mi przykro...To nie koniec złych wiadomości. NFZ nie refunduje również leków, które przepiszemy
pańskiej żonie, a to bardzo drogie leki.
- Ile? - blednie mąż...
Miesięcznie 12 - 15 tysięcy złotych
- Jezuu...
- Plus pielęgniarka całą dobę. Na pana koszt. Tu już się może pan dogadać. Myślę, że znajdzie pan kogoś za 10 zł za godzinę...
Cisza. Maż chowa twarz w dłoniach.
Nagle lekarz wybucha serdecznym uśmiechem, klepie męża po ramieniu: - Żartowałem!
Nie żyje!!!!!!
Pani M. Gzywa
komentarze [3]złość piękności szkodzi?... NIE! >> środa, 16 maja 2007 15:02:43
ok :) dodaje notkę, bo nie porzucam tego bloga, a poza tym muszę sie pochwalić ze dla mnie do końca roku szkolnego pozostało tylko 17 dni ciągłego chodzenia :) plus 5 dni wycieczki... jakoś będzie :)
na razie spotykam sie dookoła tylko z kłamstwem... szalenie mi przykro ( ta jasne) ale cóż... tak mnie i interesują losy innych ze... cholera :) to najodpowiedniejsze słowo :]
wyrazy bez ładu i składu ale mam dzisiaj zły dzień... wszystko zaczynało sie świetnie i później... pyk! i Gó*no oj tak... bez wulgaryzmow, jakaś kultura obowiązuje... osobiście trzymam się całkiem dobrze... więc to kolejne kłamstwo, że złość piękności szkodzi... oj ta samokrytyka...
poznałam niedawno książkę... "weronika postanawia umrzeć" kuszący tytuł, nieprawdaż? autor? Paulo Coelho czy jakoś tak... polecam ją :)
jestem poprostu zła a jednak mam ochotę robić wszystko co dobre i wesołe... o ironio! żal, po prostu żal... wszystkich razem i każdego z osobna.
dziś właśnie dostałam pierwszą i zarazem ostatnią piątkę z matmy w gimnazjum... UBOLEWAM.
pozdrowienia z ul. nie-dla-mnie 0/0 tam właśnie jestem. Cały czas kupuje przyjaciela...
Pani M. Gzywa
komentarze [14]początek >> środa, 21 marca 2007 09:02:00
Próba
Oj tak, piosenko, szydzisz ze mnie,
bo choćbym poszła górą, nie zakwitną różą.
Różą zakwita róża i nikt inny. Wiesz.
Próbowałam mieć liście. Chciałam się zakrzewić.
Z oddechem powstrzymanym - żeby było prędzej -
oczekiwałam chwili zamknięcia się w róży.
Piosenko, która nie znasz nade mną litości:
mam ciało pojedyncze, nieprzemienne w nic,
jestem jednorazowa aż do szpiku kości.
Wisława Szymborska
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Początek... ten blog został utworzony z nadzieją, że będę mogła tu opisywać moje marzenia, przemyslenia i uczucia.... moje życie... jeśli więc znajdę coś sensownego by umieścić to na tym blogu dodam notkę, proste, logiczne i oczywiste :D
Pani M. Gzywa
komentarze [4]
Wspomnienia
2007
marzec (1)maj (1)lipiec (1)listopad (3)grudzień (3)2008
styczeń (1)kwiecień (1)maj (1)wrzesień (1)2009
marzec (1)
Bywam i należę














